Wersja mobilna | Wersja domyślna
Forum kibiców Sandecji Strona Główna
 
 
 
Użytkownik:
Hasło:
Autologin:



Poprzedni temat «» Następny temat
Przesunięty przez: internacionale
Nie Lut 19, 2012 13:58
Historia - temat ogólny
Autor Wiadomość
Kazek G f H


Dołączył: 06 Mar 2008
Wysłany: Wto Lip 17, 2012 19:27    [Cytuj]

Kapłan Wyklęty - ks. Władysław Gurgacz - Kapelan Polski Podziemnej

http://www.youtube.com/watch?v=VkIP6WE8274

Opowiadają: Dawid Golik i Filip Musiał, autorzy "Osądź mnie Boże... Ks. Władysław Gurgacz – Kapelan Polski Podziemnej"

Materiał przygotowali: Bernadeta Grabowska, Piotr Grabowski

_________________
Brutal Fans Hooligans - Glinik Gorlice ... :)
[Profil] [PM]
 
 
wborzecki@gmail.com

Dołączył: 29 Kwi 2009

Wysłany: Nie Lip 22, 2012 22:01    [Cytuj]

DZISIAJ ROCZNICA AKCJI BURZA WE LWOWIE http://www.lwow.home.pl/spotkania/epilog.html WARTO ZNAĆ I ZACHOWAĆ W PAMIĘCI.
_________________
"SĄ W TYM KRAJU LUDZIE,KTÓRZY NIE POTĘPIAJĄ JUDASZA ZA TO,ŻE ZDRADZIŁ
ALE ZA TO, ŻE TAK MAŁO WZIĄŁ"Hr. Skrzyński - Panie Marszałku, a jaki program tej partii ?
Marszałek Piłsudski - Najprostszy z możliwych. Bić kurwy i złodziei, mości hrabio.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Kazek G f H


Dołączył: 06 Mar 2008
Wysłany: Wto Lip 24, 2012 08:29    [Cytuj]

Masakra robotników na Wybrzeżu - Grudzień 1970 roku według prof. Włodzimierza Bonusiaka...



Historia Polski 1944 - 1989, Rzeszów 2007, s. 163.

hehe :)

i przypominam o słowach Leszka Żebrowskiego:

-> http://www.youtube.com/wa...feature=related <-
_________________
Brutal Fans Hooligans - Glinik Gorlice ... :)
[Profil] [PM]
 
 
Kazek G f H


Dołączył: 06 Mar 2008
Wysłany: Sro Lip 25, 2012 10:59    [Cytuj]

IPN prowadzi ekshumację na tzw. Łączce na Cmentarzu Powązkowskim w Warszawie

http://warszawa.naszemias...zkach,id,t.html

http://wpolityce.pl/wydar...kim-w-warszawie
_________________
Brutal Fans Hooligans - Glinik Gorlice ... :)
[Profil] [PM]
 
 
Kazek G f H


Dołączył: 06 Mar 2008
Wysłany: Sob Lip 28, 2012 12:00    [Cytuj]

Ot taki ciekawy artykulik:

PIŁKA I POLITYKA. HISZPAŃSKI MUNDIAL ΄̉82 OCZAMI KOMISARZA WOJSKOWEGO

Całość: http://www.mowiawieki.pl/...=artykul&id=551

Sebastian Ligarsk

Ciekawy fragment:

„SOLIDARNOŚĆ” ZNIKA Z EKRANÓW
13 czerwca 1982 roku rozpoczął się turniej o mistrzostwo świata. Ze względu na sytuację polityczną i zaszłości historyczne najwięcej emocji wśród Polaków wzbudził mecz II rundy Polska  ZSRR. Podczas tego meczu polscy kibice na stadionie wywieszali flagi z nazwą „Solidarności” rozbitej przez władze PRL, a Telewizja Polska dokonywała cudów, aby tego nie pokazać widzom w kraju. Internowani działacze opozycji tak wspominali ten moment: Kolejna kompromitacja, żałosna, prymitywna. Przebywający za granicą członkowie „Solidarności” postawili za obydwoma bramkami olbrzymie transparenty z napisami „Soli¬darność”. Pierwszy najazd kamery, przypadkowy zupełnie, wynikający z roz¬woju sytuacji na boisku i oto na ekranie ten właśnie transparent. Sala dosłownie oszalała. Oklaski, wiwaty, śmiechy. Przecież od kilku miesięcy ten napis jest bezwzględnie tępiony, władze robią wszystko, aby wymazać go ze świadomości ludzkiej. Za noszenie związkowego znaczka grożą grzywna i więzienie. Malowane nocą na murach napisy są niemal wypalane. I oto miliony telewidzów mogą się nim nagle nasycić do woli. Ale już po chwili plansza z przeproszeniem za usterki poza granicami kraju, a kiedy „usterki” usunięto po każdorazowym pojawieniu się transparentu pojawiało się zdjęcie trybun stadionu z ceremonii otwarcia. Za moment, kiedy akcja przenosiła się w inny rejon boiska wracał żywy obraz. I znowu śmiech i gwizdy. Cały zabieg przeprowadzano bowiem nieudolnie, prymitywnie. […] Dla najgłupszego, najmniej rozgarniętego telewidza stawało się w tym momencie oczywiste, że jeżeli kłamią, jeżeli na naszych oczach pokazują bez żenady, w jaki sposób usiłują kłamać, przeinaczać, to w ten sam sposób postępują również w innych przypadkach. […] W dzisiejszej przedpołudniowej powtórce wszystko było już starannie dopracowane, była to znowu codzienna telewizja. Na dodatek wszystkiego kilka minut po ósmej odczytano w radio zjadliwy komentarz, który miał odsłonić metody manipulowania radiostacji zachod¬nich nawet takimi wydarzeniami jak Mundial. I znowu czyjeś niedopatrze¬nie, z którego wyszła kolejna kompromitacja.
Mecz zakończył się bezbramkowym remisem. Polacy awansowali do półfinału, w którym ulegli Włochom, ale w meczu o trzecie miejsce pokonali Francję, powtarzając wynik z 1974 roku. Co ciekawe, srebrne medale (takie dostawali członkowie drużyny z najniższego stopnia podium, a brązowe przegrani w „finale pocieszenia”) rozdał kolegom kapitan drużyny Władysław Żmuda wraz z Włodzimierzem Reczkiem. Jak pisał Stefan Szczepek, prezydent FIFA Joao Havelange cierpiał akurat na ból nóg. Zdjął buty, nie mógł ich włożyć ponownie na spuchnięte stopy i poprosił Reczka o przysługę. Jednak powszechnie odebrano to jako demonstrację polityczną.


Czy dziś jest podobnie? :)
_________________
Brutal Fans Hooligans - Glinik Gorlice ... :)
[Profil] [PM]
 
 
Bianconeri

Dołączył: 06 Paź 2004
Wysłany: Sob Lip 28, 2012 23:25    [Cytuj]

http://media.wp.pl/kat,10...,wiadomosc.html
_________________
GDZIE KUCHAREK SZEŚĆ TAM WIÓRY LECĄ
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Kazek G f H


Dołączył: 06 Mar 2008
Wysłany: Wto Lip 31, 2012 10:32    [Cytuj]

Dokładnie 84lat temu, 31 lipca 1928 r., Halina Konopacka zdobyła pierwszy złoty medal olimpijski w historii polskiego sportu. Cztery lata później, w 1932 r. na Igrzyskach w Los Angeles Janusz Kusociński został mistrzem olimpijskim w biegu na 10 000 metrów.



Amsterdam. 31 lipiec 1928 r. w wynikiem 39 metrów 62 cm pierwsze złoto Olimpijskie w historii polskiego sportu zdobyła piękna Halina Konopacka, wyprzedzając drugą Niemkę Reuter o blisko 2,5 metra. „ Mój dzień zapowiadał się nieszczególnie, od rana padał deszcz. Oślizły dysk, miękkie koło, zimno i wiatr. To nie dobre prognostyki. Jedynie moje atuty i ogromna chęć zwycięstwa, chęć tak wielka że prawie pewność. (..) Z trudem słyszę okrzyki – Polska! Halina – i czuję że ludzie proszą i dopominają się o hymn i sztandar. Jestem ogromnie podniecona, Moja biało – czerwona chorągiewka z boiska musi wyrosnąć w wielki sztandar i zawisnąć na najwyższym maszcie. Nie wiem czy któraś z konkurentek przystępowała do rzutu z tak mocnym pragnieniem zwycięstwa. Wreszcie rzucam. Już pierwsza próba przekonuje mnie, jak bardzo „chcę” pomaga do „mogę”. (...) Zwyciężyłam,(...). Tak wypowiedziała się Halina Konopacka zaraz po Olimpiadzie na łamach tygodnika sportowego „Stadion”




Halina Konopacka Urodziła się 26 lutego 1900 w Rawie Mazowieckiej. Po przeniesieniu się rodziców do Warszawy już jako ośmioletnie dziecko odwiedzała Ogród Gier i Zabaw Ruchowych na warszawskiej Agrykoli. Była niewątpliwie kobietą z klasą, o zniewalającej urodzie i wszechstronnie utalentowanej. Poetka i malarka, lekkoatletka, narciarka...to tylko część jej zainteresowań. W rodzinie Konopackich sport traktowany na równi z innymi zainteresowaniami i potrzebami młodego człowieka. W tenisa grali prawie wszyscy - ojciec, siostra (Czesława) i brat (Tadeusz), świetny piłkarz i lekkoatleta Polonii, później znany instruktor i wykładowca. Kochała narciarstwo (w Tatrach nosiła przydomek "Czerebieta", skrót od czerwona kobieta, od czerwonego koloru swetra i beretu), lubiła pływanie i grę w tenisa, nie stroniła od koszykówki, pasjonowała się automobilizmem. Kiedy po raz pierwszy odniosła sukces międzynarodowy podczas II Światowych Igrzysk Kobiecych w Goeteborgu (1926), rzucała już dyskiem 37.71 m, a dwa lata później podczas IO w Amsterdamie wynik ten poprawiła o prawie 2 metry. Światową hegemonię w rzucie dyskiem utrzymała jeszcze do roku 1930, kiedy to podczas Światowych Igrzysk Kobiecych w Pradze zdobyła kolejny tytuł mistrzowski (36,80). Konopacka w ciągu kariery sportowej (1924-1931) była 7-krotną rekordzistką świata (dysk, kula), 5-krotną reprezentantką Polski w meczach międzypaństwowych 56-krotną rekordzistką Polski (kula, dysk, oszczep, 3-bój, 5-bój, sztafety), 26-krotną mistrzynią kraju, w tym w pchnięciu kulą (1924-1928) i w rzucie dyskiem (1924 -1928 , 1930 , 1931). Po wybuchu II wojny światowej (7 września 1939), kiedy Ignacy Matuszewski otrzymał rozkaz ewakuacji złota Banku Polskiego za granicę, mistrzyni olimpijska wzięła czynny udział w tej trudnej i niebezpiecznej misji, jako kierowca jednego z autobusów wypełnionym skrzyniami ze skarbem banku. Brawurowa akcja (Rumunia, Morze Czarne, Stambuł, Bejrut, Liban, Francja) zakończyła się pełnym sukcesem. Nietknięty transport dotarł do premiera rządu emigracyjnego gen. Władysława Sikorskiego. Ktoś potem powiedział, że Konopacka była "podwójnie złota". Po kapitulacji Francji Matuszewscy musieli uciekać przed Niemcami. Na granicy hiszpańskiej zostali aresztowani. Byłego konsula zwolniono dopiero z więzienia w Madrycie po interwencji Ignacego Paderewskiego u prezydenta USA F. D. Roosevelta i oboje małżonkowie dotarli do Nowego Jorku 2 września 1941. Po śmierci Matuszewskiego (3 sierpnia 1946), po raz drugi wyszła za mąż za Jerzego Szczerbińskiego (1949). Po jego z kolei śmierci (1959) opuściła Nowy Jork i przeniosła się na Florydę. Tam rozwinęła swój talent malarski (głównie malowała kwiaty pod pseudonimem artystycznym Helen George). Zmarła w nocy 28 stycznia 1989 w Daytona Beach na Florydzie. Pożegnanie jej przez rodzinę i miejscową Polonię odbyło się 10 lutego 1989 w Baldwin Funeral Home w New Smyrna Beach. Następnego dnia ciało zmarłej poddane zostało kremacji przed przetransportowaniem prochów do Polski. 18 października 1990 mosiężna urna z prochami pierwszej polskiej mistrzyni olimpijskiej spoczęła w grobie rodzinnym na Cmentarzu Bródnowskim w Warszawie


Janusz Kusociński

Los Angeles. 31 lipiec 1932 roku. Na bieżni stadionu Olimpijskiego w Los Angeles Kusociński miał swój bieg. Jak wspomina legendarna redaktorka Przeglądu Sportowego Kazimiera Maszałówna „(...) ten jego niezwykły bieg w nowych pantoflach(...) zwyciężył. Dobiegł pierwszy do mety. Były nieprawdopodobne wrażenie kiedy zaraz po zwycięstwie usiadł na trawie i zrzucił pantofle. Można było zobaczyc przez lornetkę że nogi ma całe w bąblach podeszłych krwią(...). Sam Kusociński w swoim pamiętniku zanotował „(...) w piętnastej rundzie zaczynam odczuwać lekki ból w stopach, który zwiększa się niemal z każdym metrem(...) Stopy bolą mnie niesłychanie, każde stąpniecie odczuwam tak, jakbym gołą stopą biegł po szpilkach(...) Pantofle które były dobre na trawie, tutaj na twardej bieżni cisną mnie okropnie(...)W pewnej chwili kiedy znalazłem się przed miejscem startu i jednocześnie metą usłyszałem dzwonek. Momentalnie oprzytomniałem, zapomniałem o bólu i zmęczeniu, rzuciłem się na przód.(...) Jedno mi huczało, o jednym tylko myśałem, ZWYCIĘŻYĆ”. Po wygranym biegu Kusocińskiego, 6 sierpnia Przegląd Sportowy donosił „ Palce pokryte pęcherzami nabrzmiałymi wodą, pięty odbite tak boleśnie, że dotknąć ich nie można”. Złoty medal kosztował wiele zdrowia, kontuzja stóp przekreśliła szansę na zdobycie kolejnego medalu tym razem w biegu na 5000 metrów.


Finisz Janusza Kusocińskiego po złoty medal na stadionie olimpijskim w Los Angeles w 1932 r.

Urodzony 15 stycznia 1907 w Warszawie O lekkoatletycznej karierze zdecydował przypadkowy start w biegach sztafetowych podczas święta klubów robotniczych w Warszawie (1925), wcześniej uprawiał piłkę nożną. „Łobuz jesteś! – nic dobrego z ciebie nie wyrośnie – biadała matka. Ojciec także po swojemu dawał mu nauki. Nie raz dosłownie uszy puchły od tych nauk. Ale bo też mój tatuś nie sportu nie uznawał, gardził sportowcami ,a ponad wszystko cenił wiedzę. Chciał mi wpoić zamiłowanie do nauki. Ale łatwiej było uczyć astronoma skoku o tyczce, aniżeli mnie zmusić do ślęczenia nad tabliczką mnożenia” – tak w swoich wspomnieniach pisze Tadeusz Kusociński. U podstaw jego decyzji zerwania się z piłką nożną i uprawiania lekkoatletyki legła możliwość wyczynów indywidualnych (wierzył tylko w siebie i własną pracę). Wielka kariera "Kusego" rozpoczęła się po jego przejściu do Warszawianki (1928-1939). Wprawdzie nie uzyskał wymaganego minimum i nie zakwalifikował się do ekipy olimpijskiej wyjeżdżającej do Amsterdamu (1928). Konsekwencją gigantycznej pracy treningowej "Kusego" były już w roku olimpijskim (1932) dwa rekordy świata (3000 m. i 4 mile) przybliżające zmierzch hegemonii Finów (Polak marzył o pokonaniu Paavo Nurmiego) na długich dystansach. Zdecydowane zwycięstwo nad dwoma Finami w tym biegu (Iso-Hollo, Virtanen. Nurmi zdyskwalifikowany przez IAFF za przekroczenie praw amatorskich nie wystartował) było potwierdzeniem przedolimpijskich prognoz. Niepokonani (od 1912) biegacze z północy przegrali z Polakiem, którego sukces (pierwszy złoty medal olimpijski w konkurencji mężczyzn) miał wielkie znaczenie sportowe, propagandowe, moralne i patriotyczne w dalszych dziejach naszego sportu. Niestety, druga część kariery sportowej "Kusego" (1933-1937) nie była dla mistrza olimpijskiego pomyślna. Wprawdzie jeszcze startował (1933-1934), zdobył nawet tytuł wicemistrza Europy na 5000 m. (1934), ale ciągle odnawiająca się bolesna kontuzja kolana musiała zakończyć się zabiegiem operacyjnym (1936). Usunięcia zwyrodniałej łękotki dokonał wspaniały chirurg, przyjaciel sportowców - dr Henryk Levittoux (więzień Starobielska, zginął w Charkowie). Niestety, wojna i okupacja przerwały wszystkie sportowe i życiowe plany mistrza - członka kadry olimpijskiej przygotowującej się do IO 1940 (Helsinki). W ciągu całej kariery sportowej (1925-1939) "Kusy" był 2-krotnym rekordzistą świata: 3000 m - 8.18.8 (19 czerwca 1932 Antwerpia), 4 mile - 19.02.6 (30 czerwca 1932 Poznań), mistrzem olimpijskim na 10 000 m. z Los Angeles (1932), srebrnym medalistą mistrzostw Europy w Turynie (1934) w biegu na 5000 m. (14.41.2) i 16-krotnym reprezentantem Polski w meczach międzypaństwowych w latach 1928-1939 (31 startów - 25 zwycięstw indywidualnych). 25-krotny rekordzista Polski (1000, 1500, 2000, 3000, 5000, 10000 m oraz w sztafecie olimpijskiej i 4x1500 m). 10-krotnie triumfował w mistrzostwach kraju: 800 m (1932), 1500 m (1930, 1931), 5000 m (1928, 1930, 1931), 10000 m (1939), biegi przełajowe (1928, 1930, 1931).

Uczestnik kampanii wrześniowej 1939 (ochotnik, kapral z cenzusem, 1 plut. 2 bat. 360 pp.) walczył w obronie Warszawy (Okęcie, Sadyba), dwukrotnie ranny, odznaczony Krzyżem Walecznych (rozkaz gen. J. Rómmla z 28 września 1939), operowany w szpitalu na Woli.. Członek konspiracyjnej Organizacji Wojskowej "Wilki". Zaprzysiężony (ok. 25 grudnia 1939) przyjął pseudonim "Prawdzic" i objął komórkę wywiadu Warszawie. W wyniku szerszej i zorganizowanej akcji gestapo przeciw tej organizacji (działał skutecznie w jej szeregach agent niemiecki Szymon Wiktorowicz), "Kusy" został aresztowany 28 marca 1940. Mimo prawie trzymiesięcznego śledztwa (Szucha, Pawiak) nie wydał nikogo z towarzyszy walki zachowując wysoce moralną i patriotyczną postawę. Rozstrzelany podczas masowej egzekucji w Palmirach 21 czerwca 1940 wraz z m. in. dwoma innymi olimpijczykami: Feliksem Żuberem i Tomaszem Stankiewiczem oraz kilkoma towarzyszami walki z OWW "Wilki". Dla uczczenia pamięci pierwszego polskiego złotego medalisty olimpijskiego od 1954 odbywa się corocznie międzynarodowy mityng lekkoatletyczny o Memoriał Janusza Kusocińskiego. Wielu szkołom, ulicom i obiektom sportowym (także statkowi PLO i samolotowi LOT) nadano imię tego wielkiego sportowca, żołnierza i patrioty.

_________________
Brutal Fans Hooligans - Glinik Gorlice ... :)
[Profil] [PM]
 
 
wborzecki@gmail.com

Dołączył: 29 Kwi 2009

Wysłany: Wto Lip 31, 2012 13:15    [Cytuj]

PODBIJAM I PRZYPOMINAM http://wpolityce.pl/artyk...edal-olimpijski
_________________
"SĄ W TYM KRAJU LUDZIE,KTÓRZY NIE POTĘPIAJĄ JUDASZA ZA TO,ŻE ZDRADZIŁ
ALE ZA TO, ŻE TAK MAŁO WZIĄŁ"Hr. Skrzyński - Panie Marszałku, a jaki program tej partii ?
Marszałek Piłsudski - Najprostszy z możliwych. Bić kurwy i złodziei, mości hrabio.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Kazek G f H


Dołączył: 06 Mar 2008
Wysłany: Wto Lip 31, 2012 15:20    [Cytuj]

Przegląd Sportowy z 5 sierpnia 1928 r.






Przegląd Sportowy z 3 sierpnia 1932 r.



_________________
Brutal Fans Hooligans - Glinik Gorlice ... :)
[Profil] [PM]
 
 
Maerqin

Dołączył: 04 Kwi 2009
Wysłany: Wto Lip 31, 2012 17:13    [Cytuj]

Dosc przypadkowo bedac nad morzem natknalem sie na miejscowa gazetke w ktorej znajdowaly sie opisy miejsc w regionie wartych odwiedzenia. Jednym z tych miejsc bylo muzeum w Sztutowie, gdzie w latach 1939-1945 znajdowal sie oboz koncentracyjny KL Stutthof. W muzeum znajduje sie duzo zdjec, wycinkow gazet i ciekawych opisow wydarzen z tamtych czasow, ktore poruszaja wyobraznie...Odbywaja sie tam tez 20-30 minutowe seanse filmowe, jednak mi nie udalo sie zalapac bo kino bylo w remoncie. Miejsce napewno warte odwiedzenia jesli ktos wybiera sie w okolice Gdanska.
Wiecej:
http://www.stutthof.pl/historia
http://pl.wikipedia.org/wiki/Stutthof_%28KL%29

http://www.youtube.com/wa...&v=IKnGa3j3sNk#!
http://www.youtube.com/wa...d&v=KDyk20xqB7M
_________________
AGAINST MOD€RN FOOTBALL
[Profil] [PM]
 
 
rudeboyz

Dołączył: 19 Kwi 2009
Wysłany: Sro Sie 01, 2012 13:43    [Cytuj]

W najnowszym wydaniu ,,Przeglądu" bardzo ciekawy artykuł na temat powstania:
http://www.przeglad-tygodnik.pl/
_________________
Mam fatalne maniery
Koszmarne mam zwyczaje
Lecz kiedy grają tego kraju hymn
To ciągle jeszcze wstaje
[Profil] [PM]
 
 
wborzecki@gmail.com

Dołączył: 29 Kwi 2009

Wysłany: Sob Sie 04, 2012 17:24    [Cytuj]

DZISIAJ 4 sierpnia 1944 zginął 23-letni poeta , żołnierz batalionu "Parasol" AK KRZYSZTOF KAMIL BACZYŃSKI - CZEŚĆ I CHWAŁA BOHATEROM !!!
_________________
"SĄ W TYM KRAJU LUDZIE,KTÓRZY NIE POTĘPIAJĄ JUDASZA ZA TO,ŻE ZDRADZIŁ
ALE ZA TO, ŻE TAK MAŁO WZIĄŁ"Hr. Skrzyński - Panie Marszałku, a jaki program tej partii ?
Marszałek Piłsudski - Najprostszy z możliwych. Bić kurwy i złodziei, mości hrabio.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Kazek G f H


Dołączył: 06 Mar 2008
Wysłany: Pon Sie 06, 2012 13:07    [Cytuj]

Resetowanie Pamięci.

Dr Andrzej Kołakowski, pedagog, wykładowca na Uniwersytecie Gdańskim, niezależny twórca

http://www.naszdziennik.p...ie-pamieci.html

Nie ma chyba na ziemi nacji, która nie czciłaby swoich bohaterów. Pamięć przodków jest warunkiem historycznego trwania, państwa prowadzą zaś tzw. politykę historyczną służącą budowaniu świadomości narodowej i dumy.

Dzieje się tak na całym świecie, ewenementem w tym zakresie jest jedynie... III RP. Celowo nie używam sformułowania "Polska", bo twór państwowy, w ramach którego przyszło nam żyć, z Polską ma coraz mniej wspólnego i sądzić można, że kiedyś, kiedy powróci już normalność, nazwę tę będziemy wspominać tak, jak wspomina się PRL.

Jak słusznie zauważył Leszek Żebrowski, III RP nie wyrosła z drugiej, ale wprost z PRL. Może właśnie z tego powodu historia stała się przedmiotem politycznego przetargu. Jego uczestnicy zdają sobie sprawę, że od tego, jaka będzie pamięć historyczna, zależy kształt życia społecznego.


Strach przed polskością

Na początku lat 90. środowisko okrągłostołowe ukuło slogan, który brzmiał mniej więcej tak: "Polska przypomina psa, który zerwał się z łańcucha i nie wie, w którym kierunku ma pobiec, ktoś musi mu ten kierunek wskazać".

Pomijając samą metaforę (Najjaśniejszą Rzeczpospolitą, o którą biły się pokolenia Polaków, przyrównano do podwórzowego kundla), kreatorzy nowej rzeczywistości nie dopuszczali do siebie myśli, że Naród, odwołując się do swoich tradycji i kultury, może sam zadecydować o swojej przyszłości.

Początkowo spierano się o prawo do dziedzictwa po "Solidarności", dyskutowano zatem o agenturze w jej strukturach, okolicznościach porozumień Okrągłego Stołu itp. Jednak konstruktorzy nowej rzeczywistości szybko zorientowali się, że o wiele bardziej niebezpieczny z ich punktu widzenia jest stosunek do historii jako takiej.

Jej znajomość pozwalała Polakom odbudować poczucie godności, poczuć się gospodarzami we własnym kraju, w łatwy sposób oddzielić narodowe dziedzictwo od ideologii uwiarygodniających uzurpatorów.

Pamiętam jeden z wyborczych spotów Włodzimierza Cimoszewicza, w którym ten stał nad grobem swojego ojca - funkcjonariusza Informacji Wojskowej, a w tle pobrzmiewała "Pierwsza brygada".

Starzy towarzysze zapewne pękali ze śmiechu, ale ilu dało się na ten obrazek nabrać? Niebawem pojawiło się hasło, że największym zagrożeniem dla Polski jest nie tyle odrodzenie komunizmu, ile odrodzenie Polski katolicko-narodowej.

Na marginesie bieżących sporów politycznych pojawiały się więc nowe wizje wydarzeń historycznych, których wspólnym założeniem było stwierdzenie, że Polacy nie są Narodem kryształowym, że w naszej narodowej historii ukryte są wstydliwe zakątki.

I tak np. rozpętała się dyskusja wokół adaptacji powieści "Ogniem i mieczem". Autorytety spierały się, czy ma to być wierne odwzorowanie Sienkiewiczowskiej narracji, czy też poprawna politycznie wizja, w której uciemiężony przez polskich magnatów lud ukraiński upomina się o słuszne prawa.

Co powstało, wiemy. Film, który spełniłby chyba nawet oczekiwania stalinowskich cenzorów: psychopatyczny Jeremi Wiśniowiecki mordujący z zimną krwią Ukraińców, rozpita szlachta, która nie jest zdolna do walki, a w tle romans, pejzaże Dzikich Pól i charyzmatyczny Bohdan Chmielnicki. Na wszelki wypadek, gdyby widz nie wiedział, co ma myśleć, po premierze w porze największej oglądalności czołowy "autorytet" Jacek Kuroń wyjaśniał zawiłości czasów, przekonując, że Wołodyjowski i Zagłoba... nie znali języka polskiego, byli bowiem... Rusinami.


Zakazana duma

Zaskakujące, że w dobie kultury obrazkowej przez dwadzieścia lat od sławnego "upadku komunizmu" nie powstał żaden film poświęcony polskim bohaterom, choć życiorys każdego z partyzantów II konspiracji mógłby służyć za gotowy scenariusz. Hola, hola! - powie ktoś - a film o generale "Nilu"? A telewizyjna Scena Faktu? Zgoda, tylko przypomnę, za czyich rządów udało się te produkcje zrealizować.

Ponadto filmy te miały wiele mankamentów. Film o "Nilu" zawierał wiele przekłamań, a scenariusz został bardzo krytycznie oceniony przez córkę generała. Pani Maria Fieldorf-Czarska wprost zarzucała Bugajskiemu kłamstwa. Pocieszamy się jednak... dobre i to.

Można by też przytaczać wiele przykładów, łajdackich artykułów, wśród których na czoło wysuwają się teksty Michnika i Cichego opublikowane w rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego, oskarżające powstańców o mordowanie Żydów, oraz publikacje Grossa, Aliny Całej itp. Ogromna siła środków masowego rażenia sprawia, że Polacy nabierają pogardy do własnych dziejów, świadomość historyczna zamiera, jednym słowem, umiera pamięć, a co za tym idzie - tożsamość i poczucie wspólnotowości. Przestajemy być Narodem.


Kraj nazistów

W proceder mordowania pamięci włączyło się też Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku, organizując wystawę "Czerwiec 1941. Najgłębsze cięcie". Ekspozycję przygotowało muzeum z Berlina w kooperacji z muzeum w Moskwie. W tekście wprowadzającym autorzy wystawy napisali m.in.: "Wprawdzie II wojna światowa wybuchła we wrześniu 1939, ale prawdziwe barbarzyństwo, prawdziwa hekatomba rozpoczęła się dopiero 22 czerwca 1941 roku, kiedy Niemcy napadły na Związek Radziecki".

Autorom wystawy uciekły gdzieś masowe egzekucje w Polsce, mordy dokonane na polskich oficerach w Katyniu, Starobielsku, Twerze, Kuropatach, Bykowni, deportacje ludności kresowej, aresztowanie i wymordowanie profesorów Uniwersytetu Lwowskiego, Uniwersytetu Jagiellońskiego. Niemcom i Rosjanom trudno się dziwić - fakt, że przestępca chce ukryć swoje zbrodnie, nie dziwi. Dziwić może, że instytucja opłacana z pieniędzy publicznych w Polsce podtrzymuje i promuje podobne ekspozycje.

W promocję wystawy zaangażował się również gdański urząd miejski, na którego stronie internetowej napisano, że "jest to wystawa o ludziach, na których wojna wycisnęła swoje piętno".

W tym kontekście warto wspomnieć, że jedną z osób przedstawionych na panelach wystawowych był Iwan Sierow, odpowiedzialny za uprowadzenie do Moskwy przywódców Polskiego Państwa Podziemnego i za powojenny terror w Polsce. Był również zaangażowany w organizację zbrodni katyńskiej i tłumienie węgierskiego powstania w 1956 roku. O tym jednak wystawa nie mówi, wszak prawdziwa hekatomba i barbarzyństwo rozpoczęło się dopiero w czerwcu 1941 r. (zakończyło się pewnie w maju 1945).

Czy jednak trzeba pokazywać wyłącznie wystawy, które mówią o Polsce? W końcu nie tylko Polacy byli ofiarami wojny. To prawda, chciałbym jednak zwrócić uwagę na deficyt wystaw dotyczących martyrologii Narodu Polskiego i na fakt wyjątkowo niskiego poziomu znajomości polskiej historii wśród młodego pokolenia (zdarzają się studenci, dla których Powstanie Warszawskie wybuchło w okresie międzywojennym, a nawet nieznający daty rozpoczęcia II wojny światowej).

Są to skutki nowego podejścia do nauczania historii - w gimnazjum nie uczy się jej, tylko przygotowuje się do testów, a w liceum do matury (sytuacja ta nasili się, gdy w życie wejdzie nowa podstawa nauczania historii).

Młode pokolenie ożywia się patriotycznie tylko wtedy, kiedy odbywa się konkurs skoków narciarskich albo turniej piłki kopanej. W tym kontekście wystawa, o której mowa, wyrządza niebywałe szkody.

Polacy bombardowani w mediach "rewelacjami" Grossa, opluwani w mainstreamowych mediach, powoli zaczynają wierzyć, że byli współsprawcami II wojny światowej.

Narracja historyczna, w której Niemcy są wypierani przez "nazistów", sprawia, że zwiedzający KL Auschwitz raz po raz pytają: "Where is Nazi land?" (Gdzie jest kraj nazistów?). Czy pierwszym krajem, który przychodzi im do głowy, nie jest przypadkiem Polska?

Przecież to tu wybudowano fabryki śmierci. Jeśli ta myśl zostanie wzmocniona sformułowaniem "polski obóz koncentracyjny" i... wystawą, w której Niemcy przedstawieni są jako ofiary wojny, natomiast Polacy (co miało miejsce w 2009 r. na wykładzie dla młodzieży wygłoszonym przez zastępcę dyrektora Muzeum II Wojny Światowej dr. hab. Macieja Majewskiego "Walka, kapitulacja czy współpraca? Europa Środkowa pomiędzy Hitlerem a Stalinem") jako jedni ze sprawców wybuchu wojny, a w stosunku do Czechów tacy sami agresorzy jak Niemcy, wszystko zacznie się układać w całość.


Cena sprzeciwu

Na Zachodzie o zbrodniach sowieckich nikt nie pamięta (któż dziś chce słuchać ofiar i wpatrywać się w groby?). Podobnie jest w Polsce. Groby ofiar stanu wojennego ledwo porosły trawą, a młodzież stroi się w budionówki, nosi na koszulkach sowieckie symbole, bawi się w pubach o wdzięcznej nazwie "PRL", a w rocznicę Smoleńska - największej polskiej tragedii po 1989 r. - wrzeszczy jak opętana: "Jeszcze jeden, jeszcze jeden".

Czy można się temu jednak dziwić, jeśli studenci na moich wykładach po raz pierwszy w życiu słyszą o deportacjach roku 1940? Brak wiedzy, a właściwie wiedza wykoślawiona, decyduje o tym, że ostatnią rzeczą, z którą kojarzy się komunizm, jest zbrodnia, a II wojna światowa jest wydarzeniem tak odległym, że nie warto sobie nim zawracać głowy. Czy taki stan można akceptować? Czy możemy pozwolić na zaśmiecanie polskiej pamięci zbiorowej?

Z pewnością nie, ale należy pamiętać, że w III RP sprzeciw kosztuje (wolności nigdy nie otrzymuje się za darmo, tak było w PRL, tak jest teraz).

Cenę mojego sprzeciwu określa właśnie prokuratura, PZU wyceniło go na 960 złotych. Cóż takiego zrobiłem? Na panelu wystawowym zawierającym antypolskie treści korektorem do dokumentów upomniałem się o pamięć. Zapytałem o zbrodnię katyńską, o masowe mordy dokonywane na Polakach w latach 1939-1941.

Przez Muzeum II Wojny Światowej zostałem uznany za wandala (art. 288 kk - zniszczenie mienia). Jak w tej sytuacji można określić utytułowanych historyków, którzy demolują naszą zbiorową pamięć? Ciekawy jestem, jak zastępca dyrektora muzeum, było nie było specjalista od Powstania Warszawskiego, ocenia w tym kontekście malowane na murach okupowanej Polski kotwice? Czy to też był akt wandalizmu?

To oczywiście pytanie retoryczne, niemniej stawiać je należy, chodzi bowiem o narodowe trwanie, o sens historii, a nie o akademickie dywagacje. "Ojczyzna to pamięć i groby", na wystawie "Czerwiec 1941. Najgłębsze cięcie" tę pamięć podeptano, a groby opluto.
_________________
Brutal Fans Hooligans - Glinik Gorlice ... :)
[Profil] [PM]
 
 
gogo1910
Od małego na całego!

Dołączył: 26 Wrz 2010
Wysłany: Wto Sie 07, 2012 16:03    [Cytuj]

Kur** jaki WSTYD!
http://www.youtube.com/wa...layer_embedded#!
_________________
Niech każdy o tym pamięta, Wyjazd rzecz święta!
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
wborzecki@gmail.com

Dołączył: 29 Kwi 2009

Wysłany: Sro Sie 08, 2012 23:45    [Cytuj]

SPECJALNIE DLA KAZKA :) http://wpolityce.pl/wydar...adza-wam-wskaze
_________________
"SĄ W TYM KRAJU LUDZIE,KTÓRZY NIE POTĘPIAJĄ JUDASZA ZA TO,ŻE ZDRADZIŁ
ALE ZA TO, ŻE TAK MAŁO WZIĄŁ"Hr. Skrzyński - Panie Marszałku, a jaki program tej partii ?
Marszałek Piłsudski - Najprostszy z możliwych. Bić kurwy i złodziei, mości hrabio.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Forum kibiców Sandecji Strona Główna » Sekcja Turystyczno - Historyczna » Historia - temat ogólny
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Sandecja.org Theme zaprojektowane przez: netSuit.pl
 
Strona wygenerowana w 0.16 sekundy. Zapytań do SQL: 14